Na szlaku – co spakować, żeby nie żałować

30-litrowy plecak, pół szafy, buty na zmianę. Ale po co? Na lekko – to nasza strategia. O tym jak zarządzić bagażem, którego na szlaku trudno się pozbyć.

Na lekko - to najlepszy sposób na udaną wycieczkę w górach. Każdy niepotrzebny kilogram na plecach szybko odczujecie w nogach. A przecież jesteście tu po to, by wypocząć, odetchnąć i dobrze się bawić. O tym jak podczas letniej wycieczki nie przesadzić z bagażem, którego na szlaku trudno się pozbyć.

O ile przyjemniej jest maszerować po graniach z bagażem, którego nawet nie czujemy? My jesteśmy fanami wycieczek „na lekko”, co w praktyce oznacza, że jeśli wracamy wieczorem do tej samej bazy, nasz bagaż jest ograniczony do niezbędnego minimum. Naprawdę minimum. Latem na jednodniowy trekking pakujemy wszystko do niewielkich, 20-litrowych plecaków. Oczywiście zdecydowanie inaczej radzę spakować się na trekking z dzieckiem, ale o tym wkrótce.

Jesteśmy fanami wycieczek “na lekko”

Pamiętajcie, że w górach naprawdę ważna jest wygoda. Co jest niezbędne?

Każdy kilogram na plecach odczujecie w nogach, a przecież chcecie tu wypocząć

  • Woda lub napój izotoniczny – to pozycja obowiązkowa, na tym nie oszczędzamy miejsca. Nasz zapas to 2 litry napoju na głowę, zwłaszcza w czasie dużych upałów.
  • Przekąski – zawsze mamy ze sobą bakalie i batoniki, czasami również banany i żele energetyczne. Zajmują mało miejsca, a są bardzo kaloryczne. W górach się nie odchudzamy i o kaloriach nie myślimy. Systematyczne jedzenie na szlaku jest naprawdę ważne, bo pozwoli zachować siły do końca wycieczki. Nie dopuśćcie do sytuacji, kiedy przez kilka godzin nie weźmiecie nic do ust – skończy się na tzw. „odcięciu” i z braku energii nie będziecie mieli siły pójść dalej. Oczywiście nie oznacza to, że trzeba spakować tony jedzenia – orzeszki bądź czekolada spożywane regularnie będą podtrzymywały zapas energii. Jeśli na zaplanowanej trasie są schroniska, zrezygnowałabym z dodatkowych kanapek – lepiej posilić się ciepłym posiłkiem.
  • Kurtka przeciwdeszczowa z membraną, koniecznie z kapturem. Polecam zabrać ją nawet wtedy, kiedy prognoza pogody nie przewiduje opadów. Ryzyko burzy czy deszczu jest w lecie bardzo realne, poza tym kurtka skutecznie ochroni Was też od wiatru i wychłodzenia. Najlepiej jeśli będzie cienka i kompaktowa (zmieści się w garści) oraz skutecznie powstrzyma wilgoć. Polecam kurtki nylonowe o parametrach o wodoodporności 10 000 mmH2O.
  • Mapa – musi być, bez niej ani rusz. Nie polegajcie na tych online, nie jesteście pewni ich rzetelności, poza tym co, jeśli telefon się rozładuje? Warto zaopatrzyć się w rzetelne mapy, najlepiej laminowane, które nie zniszczą się w czasie deszczu.
  • Czołówka – warto mieć w razie gdyby trekking przedłużył się po zmroku.
  • Okulary przeciwsłoneczne i nakrycie głowy (czapka z daszkiem / chusta) – na wyeksponowanych szlakach i graniach po prostu nie zdołacie schować się przed słońcem.
  • Krem do opalania, najlepiej z SPF 50. Nie wystarczy posmarować się nim przed wyjściem z domu. Trzeba powtarzać, bo latem w górach będziecie pocić się dość obficie.
  • Telefon komórkowy – oby nie był Wam nigdy potrzebny. W razie sytuacji awaryjnych pamiętajcie o telefonie alarmowym do ratowników GOPR/TOPR 601-100-300.

Jeśli temperatura przekracza 20°C osobiście zrezygnowałabym z pakowania dodatkowej warstwy odzieży. W razie potrzeby kurtka przeciwdeszczowa dobrze ochroni przed wiatrem i pozwoli utrzymać ciepło nawet w wysokich partiach gór. Jeśli jednak nie czujecie się pewnie, weźcie ze sobą dodatkowy long sleeve albo polar.

Bez aparatu fotograficznego ani rusz

Tak naprawdę to Marek nauczył mnie tak oszczędnego pakowania na górski szlak, ale “od siebie” zawsze dokładam:

  • Aparat fotograficzny – ponieważ z pewnością zechcecie uwiecznić malownicze góry i doliny. Ponieważ w podróży lubię mieć aparat zawsze przy sobie, wybrałam wariant bezlusterkowy – z niewielkim obiektywem spokojnie mieści się do nerki. Jeśli macie lustrzankę, może być problem.
  • Odtwarzacz muzyki (telefon, mp3, iPod, cokolwiek grającego) – bo całodniowy trekking będzie czasami wymagał dodatkowej motywacji, a poza Milą i moim mężem nic nie daje mi takiego „kopa” jak muzyka.

Może cię zainteresować:

Góry

Świnica królową Tatr Wysokich

Dla tych, którzy w Tatrach chcą pójść o krok dalej. Dla tych, którzy szukają pięknych widoków. Dla tych, którzy chcą oswoić się z ekspozycją.

Góry

Wołowiec i tajemnicze odgłosy przyrody

Niby Tatry, ale jakoś tu ciszej. Brak strzelistych szczytów rekompensują rozległe wzgórza. Można odpocząć z dala od ludzi, za to bardzo blisko zwierząt.

Góry

Lodowiec Shkhara jak z kaukaskiej bajki

Doliną wśród rozległych zielonych wzgórz. W oddali najwyższe góry gruzińskiego Kaukazu. Obrazek jak z pocztówki. 

obrazek dolny