Urocze okolice Lizbony – Sintra i Cabo da Roca

Tym, którzy zechcą odetchnąć od wymagającej Lizbony, polecam jej okolice. W drogę do Sintry i Cabo da Roca, dalej na zachód się nie da!

Lizbona przyciąga swoim urokiem turystów z całego świata. Jest piękna. Belém z jego zabytkami światowego dziedzictwa, Alfama o niepowtarzalnym klimacie, nowoczesny Parque das Nações - wszystko zachwyca. Ale jeśli chcecie na wakacjach zwolnić tempo i odetchnąć, warto poświęcić więcej czasu okolicom stolicy niż jej samej.

Odpocząć od miejskiego zgiełku i aktywnie spędzić czas – to nasza recepta na udane wakacje. Jeśli zmęczy Was szybkie tempo Lizbony, proponuję wyruszyć w pierwszej kolejności na wschód do Sintry i Cabo da Roca, a w drugiej na północ do Obidos i Peniche, o których piszę TU. Wszystko w promieniu niespełna 100km od stolicy.

Sintra jest absolutną perełką. Tu naprawdę poczujecie się jak w zaczarowanym ogrodzie. Przyroda i architektura współgrają ze sobą doskonale, zresztą miasto widnieje na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Średniowieczne pałace i kamienice są ukryte między drzewami, w mieście panuje półmrok i soczysta zieleń. Lord Byron twierdził, że Sintra jest najpiękniejszym miejscem na ziemi. Pewnie przesadził, ale faktycznie wygląda magicznie. To zupełnie inna Portugalia.

Tu naprawdę poczujecie się jak w zaczarowanym ogrodzie

Warto wybrać się na długi spacer, ale pamiętajcie, że miasto jest położone na wzgórzu – zrobicie tu niemałą sumę przewyższeń. Na głównym placu w historycznym centrum miasta znajduje się pałac z dwiema charakterystycznymi wieżami, będą dla Was punktem orientacyjnym. Od końca XIV wieku było to miejsce wypoczynku wielu królów Portugalii. Podobno warto zajrzeć też do Pałacu Pena i Zamku Maurów, obu położonych na zalesionych wzgórzach parku narodowego Sintra-Cascais. Podobno, bo my woleliśmy wałęsać się po mieście.

Miasto jest położone na wzgórzu – spacer to niezły trening

Jest pięknie, jest UNESCO, więc jest też bardzo turystycznie, a w konsekwencji drogo. Dlatego raczej odradzam pobyt dłuży niż 3-4 dni, tyle w zupełności wystarczy, żeby się nacieszyć Sintrą, zanim stanie się nieco męcząca. Alternatywnym rozwiązaniem może być nocleg w innej miejscowości na linii kolei Lizbona-Sinra i korzystanie z niedrogich portugalskich pociągów.

Będąc w Sintrze warto udać się na wycieczkę do Cabo da Roca. To też dość popularne miejsce, ale z reguły turyści zbierają się pod tamtejszym pomnikiem, niewielu ma ochotę na spacer po klifie. Cabo da Roca to najdalej wysunięty na zachód punkt stałego lądu Europy, oddalony od amerykańskiego Henlopen po drugiej stronie Atlantyku o 5593km. Podobnie jak Przylądek Św. Wincentego w Algarve, brzeg to skalisty klif, który wznosi się 144 m ponad poziom Atlantyku. Trzęsienie ziemi i tsunami o ponad 50-metrowych (!) falach z 1755 roku pozostawiło ślady na fragmentach skał. Na przylądku znajduje się latarnia morska. Piękny widok, a do tego wzdłuż klifu prowadzi fajna ścieżka, polecamy, choć wieje jak cholera.

Cabo da Roca to najdalej wysunięty na zachód punkt stałego lądu Europy

Może cię zainteresować:

obrazek dolny